Archiwa kategorii: Trabant 601

Przygotowanie głowicy pod wielopunktowy wtrysk paliwa

W weekend silnik i całe zawieszenie przednie (będą inne wahacze i resor) zostały wyjęte z auta. Zawieszenie czeka na swoją kolej a na razie w bloku silnika został nawiercony otwór pod spływ oleju z turbo a w głowicy zostały nawiercone otwory (w przewidzianych do tego miejscach) pod wtryskiwacze paliwa oraz mocowanie listwy. Listwa z Suzuki Alto po minimalnych przeróbkach (przesunięcie mocować) pasuje idealnie. Dodatkowo z przepustnicy usunięty został monowtrysk (kolektor dolotowy na razie zostaje ten co jest, ale nie wiem czy docelowo nie trzeba będzie zrobić od zera). Z racji zamocowania listwy przeróbki wymagało również mocowanie linki gazu, ale nie był to wielki problem.

Kilka zdjęć jak to wygląda:

Etap 2: początek

Skoro papiery mamy już ogarnięte i idzie zima, można wziąć się za kolejne planowane od dawna prace.

Na początek silnik, w planach jest konwersja z monowtrysku na wtrysk wielopunktowy oraz montaż turbosprężarki w celu delikatnego podniesienia mocy/momentu silnika (plus to co wyjdzie po drodze, czyli możliwe że skrzynia, sprzęgło, inne tłoki, korbowody ze Swifta GTI, itp.). W tym momencie mamy już dopasowaną listwę wtryskową z Suzuki Alto (pasuje pod oryginalny odlew, trzeba tylko nawiercić głowicę), turbosprężarkę Garrett GT15 z Opla. W tym momencie wykonany został już kolektor wydechowy (a bardziej jego prototyp) z mocowaniem turbiny oraz początek downpipe. Zostało jeszcze ogarnąć do końca wydech, podłączyć smarowanie turbiny oraz zrobić dolot. Całość planuję stroić na ECU Master DET 3 w trybie Fuel Implant. Wszystkie przeróbki są robione tak, aby w razie gdyby jednak coś nie zadziałało jak planuje dało się w miarę łatwo wrócić do oryginału.

Kilka zdjęć:

Mamy to :)

Po trzech miesiącach walki z machiną urzędniczą, w końcu się udało:

W piątek odebrałem dowód rejestracyjny zawierające rzeczywiste dane dotyczące silnika (pojemność, moc) oraz masy własnej 🙂

Ale po kolei: na początku udałem się na poszukiwania diagnosty który podejmie się przeprowadzenia takiego badania. W większości przypadków spotykałem się z odmową, nawet bez obejrzenia pojazdu: nie bo nie, nie bo za duży silnik, nie bo kierownik zabronił, itp. W końcu udało się znaleźć diagnostę który powiedział że musi obejrzeć i wtedy zadecyduje co dalej. Po wstępnych oględzinach, diagnosta poprosił o opinie rzeczoznawcy (chodziło głównie o potwierdzenie dostosowania hamulców oraz stwierdzenie masy własnej pojazdu).

Rzeczoznawca dokładnie obejrzał wprowadzone zmiany, oraz sporządził dokumentację fotograficzną, następnie udaliśmy się na inną stację diagnostyczną, na której wykonany został test skuteczności hamulców (wraz z wydrukiem wartości sił hamowania dla poszczególnych kół) oraz jeszcze raz obejrzał i sfotografował przeróbki od spodu. Kolejnym etapem była legalizowana waga, na której odbyło się ważenie pojazdu (również z wydrukiem). Poza przeróbką silnika oraz hamulców, zostały opisane też inne zmiany jak przeniesienie baku i akumulatora to bagażnika, itp. Tydzień później, jeszcze po kilkukrotnej rozmowie z rzeczoznawcą dostałem wymarzoną opinię techniczną (niestety nie mam zdjęć), w której dokładnie opisane zostały wszystkie zmiany, wyniki testów hamulców, ważenia oraz wynik próby drogowej. Samochód i jego parametry trakcyjne porównany został też to trabanta z silnikiem 1.1 z VW POLO.

Kolejna wizyta na stacji diagnostycznej była już tylko formalnością 🙂 Diagnosta ponownie sprawdził auto (standardowe okresowe badanie techniczne), zrobił zdjęcia do badania po zmianach konstrukcyjnych, jeszcze raz wszystko obejrzał i wystawił zaświadczenie o wykonanych zmianach (do swojego badania załączył opinię rzeczoznawcy).

Z dokumentami ze stacji diagnostycznej udałem się do wydziału komunikacji, gdzie na początku została w dowód wbita adnotacja, że zgłoszono zmiany a po tygodniu odebrałem nowy dowód z nowymi danymi 🙂

W CEPIKu też już jest ładnie:

Także jeszcze się da zalegalizować SWAPa, pytanie tylko jak długo…

1000km pękło :)

Przez ostanie półtorej miesiąca praktycznie już nic nie było robione przy aucie. Wyjątkiem jest zregenerowany alternator (łożyska + szczotki) oraz zamontowane dodatkowe wskaźniki.

Trabant był dwa razy w Krakowie, poza tym trochę kilometrów polatane na miejscu. Między czasie powoli kompletuje części do zimowych modyfikacji, plany są ambitne ale raczej nie uda się wszystkich zrealizować. Na pierwszy ogień pójdzie nowy resor (na prawdę oryginalny nowy resor z DDR ;)) oraz czeskie wahacze +17mm na sworzeń ze skody. A potem czas pokaże…

Kilka zdjęć:

 

A jedzie to tak:

Pierwsze 100km po remoncie

W niedzielę udało się wreszcie wybrać na dłuższą przejażdżkę. Zrobiłem za jednym razem około 100km, wszystko wydaje się być OK, spalanie poniżej 5l/100km (prędkości 60-70km/h).

Poza tym wreszcie znalazłem chwilę czasu żeby wypolerować dach, zrobić kilka zaprawek i ogarnąć kilka drobiazgów. W komorze do zrobienia został dolot, i do lekkiej modyfikacji wydech (ale to się ogarnie przy okazji).

Kilka zdjęć:

Znów na chodzie

W sobotę po całym dniu walki udało się poskładać silnik i umieścić go na miejscu w samochodzie. Po pierwszym odpaleniu i zagrzaniu silnika na wolnych obrotach pracował OK, jednak przy próbie dodania gazu dławił się albo całkiem gasł. Zrezygnowany odpuściłem temat. Następnego dnia po odpaleniu na zimnym pracował OK, jednak po zagrzaniu znów zaczął się dławić i gasnąć. Metodą prób i błędów okazało się że odpięcie czujnika położenia przepustnicy (TPS) rozwiązało problem. Po wyczyszczeniu czujnika wszystko wróciło do normy. Testowo po przejechaniu 16km silnik pracuje ok, ale jest jeszcze kilka drobnych rzeczy do poprawienia.

Z racji napiętego planu dnia nie miałem nawet czasu zrobić żadnych zdjęć 😉 Jedyne jakie mam to z jazdy testowej na myjni: