I ZLOT Pojazdów Zabytkowych „Majówka w Dwójce”

W niedzielę braliśmy udział w zlocie Pojazdów Zabytkowych „Majówka w Dwójce” w Dąbrowie Tarnowskiej. Pogoda dopisała (poza chwilowym przelotnym deszczykiem). Było bardzo dużo ładnych samochodów. Trasa (około 70km w jedną stronę) przebiegła prawie spokojnie poza dwoma rzeczami: po pierwsze zaraz po wyjeździe ze stacji paliw z Gorlic zapalił się check-engine, ale auto reagowało normalnie więc nie zrezygnowaliśmy z wyjazdu (później okazało się że ECU przypomniał sobie że kiedyś miał sondę lambda i kod błędu jest od niej, mimo że przez 500km mu to nie przeszkadzało że jej nie ma podpiętej). Druga sprawa to niestety przyblokowany hamulec w lewym tylnym kole, który nie zawsze odbijał i czasami auto z trudem jechało na przód (a po przyjeździe do domu cała felga była bardzo gorąca). Poza tym jechało się bardzo przyjemnie, nie jedno auto było zdziwione że wyprzedza/nie daje się wyprzedzić Trabant 🙂 Generalnie są kolejne poprawki do zrobienia, ale nic poważnego.

Kilka zdjęć ze zlotu:

Polecam też zdjęcia od Radka oraz od Pojazdy Zabytkowe Dąbrowa Tarnowska.

2. Klasyczna Gorlicka Majówka 2019

W niedzielę wzięliśmy udział w Klasycznej Majówce w Gorlicach. Pogoda niestety nie dopisała, ale i tak atmosfera była świetna a i pojazdów nie zabrakło. Po prezentacji w Gorlicach, nasępił przejazd do Biecza gdzie samochody prezentowane były na rynku a uczestnicy zwiedzali muzea w mieście. Na koniec nastąpił przejazd do Siar gdzie odbył się grill i zakończenie zlotu.

Kilka zdjęć:

Choroby wieku dziecięcego, detailing i wycieczka do Krakowa

Z racji urlopu cały zeszły tydzień, udało się trochę pojeździć i wywołać trochę awarii.

Na początek pękło mocowanie pierwszego tłumika – wspornik pękł w najsłabszym miejscu od drgań (obstawiam przez to że był trochę napięty). Całe szczęście wydech był podparty jeszcze w kilku miejscach i bez problemu udało się dojechać do domu. W jego miejsce dorobiony został nowy, z ceownika, bez osłabiania materiału wycinaniem fragmentów.

Następnie „trzymaj się cześć” powiedziało mocowanie linki zmiany biegów przy skrzyni – tutaj pękło na spawce, mocowanie było prototypowe i miało być poprawione, ale skoro działało to działało… aż przestało 😉 Na szczęście udało się dojechać mając do dyspozycji 1 i 2jke. Podobnie jak poprzednio, nowe mocowanie wykonane z gotowego kątownika o grubszej ściance niż poprzednio a dodatkowo dorobiona regulacja linki także od spodu.

Okazało się też że w pewnych sytuacjach wydech uderza o sanki, przy zmianie mocowania został zmieniony nieco kąt tłumika. Jak już znalazłem się pod autem zauważyłem krople oleju na filtrze. Po prześledzeniu wycieku, okazało się że na wężu zasilającym turbinę w olej pojawiło się mikropęknięcie (obstawiam przecięcie opaską). Wąż został wymieniony na nowy i skręcony innymi opaskami.

Z racji że w czwartek pogoda dopisywała, całe auto zostało dokładnie umyte i nawoskowane (już nawet nie pamiętam jakie czynności były wykonywane po kolei ale zeszło prawie cały dzień). Niestety wydobyło to wszystkie defekty na lakierze, ale nie jest najgorzej.

W niedzielę Trabant wyruszył w trasę do Krakowa, którą udało się przejechać bez problemów. Jeżeli nic złego się nie wydarzy to w środę będziemy brać udział w zlocie Trzebinia w PRL vol.3 (2019).

PS.: Udało się też wyjąć i odpalić ETZte 🙂

Kilka zdjęć:

Kosa i wstępne strojenie

Wreszcie udało się wszystko podkładać 🙂 Kosa została zaszpachlowana, zapodkładowana ponownie oraz polakierowana. Jako osłona IC pojawiła się siatka – taka jak na grillu (jeszcze myślę o ozdobnej ramce wokół).

Następnie, zaczęliśmy próbować stroić sterownik silnika. Na początku, aby od razu nie rozwalić silnika wategate turbiny został otwarty na stałe – jeździliśmy tylko na podciśnieniach. Po zbudowaniu wstępnej mapy 0-100kPa w całym zakresie obrotów, WG ustawiony został na utrzymywanie ciśnienia doładowania 0,4bara i budowaliśmy mapę 100-145kPa. Podczas całego strojenia dawki paliwa, zapłon cofnięty był o kilka stopni.

Na chwilę obecną auto jeździ już całkiem przyjemnie, mapa wymaga jeszcze wygładzenia i korekt miejscowych, ale AFR w większości komórek już pokrywa się z założonymi.

A żeby nie było za pięknie, to pod koniec urwało się mocowanie pierwszego tłumika…

Kilka zdjęć:

I filmik z 3-ciego biegu, w trakcie strojenia:

Odma, kosa w podkładzie

W weekend wreszcie udało pospinać się odpowietrzenie skrzyni korbowej i skręcić wszystko za zicher. Poza tym zdemontowana została kosa, która została wypiaskowana (okazało się że pod podkład w którym była zakupiona wlazła rdza i wolałem nie ryzykować tylko zdarłem wszystko do blachy) i na razie została pomalowana podkładem epoksydowym.

Dwa zdjęcia 😉