Przednie zawieszenie wraca na miejsce

Na auto wróciło przednie zawieszenie. Zamiast oryginalnych wahaczy, zostały zamontowane sportowe z Czech, które poza tym że są dłuższe i grubsze od oryginalnych, przystosowane są do montażu zwrotnic na sworzniach ze Skody. Poza tym wymienione zostały wszystkie tuleje gumowe oraz górne sworznie zwrotnicy (stare nie miały dodatkowego zabezpieczenia przy resorze i miały delikatne wrżery).

Poza tym przypasowany został intercooler.

Kilka zdjęć:

 

Poza tym udało się nagrać filmiki z pracy silnika:

Trabant G10A 1.0 MPI :)

W weekend udało odpalić się silnik na wtrysku wielopunktowym 🙂

Na początek skończony został wydech – stary fragment do pierwszego tłumika został wycięty, w to miejsce wleciała kryza oraz wykonany został od zera downpipe z miejscem na szerokopasmową sondę lambda.

Listwa wtryskowa została podłączona pod oryginalną instalację w miejsce oryginalnego monowtrysku (wtryskiwacze pracować będą w „batch fire” więc będą otwierane równocześnie), rezystor który ograniczał prąd monowtrysku został usunięty. Z racji że wtryskiwacze mają prawie identyczną wydajność co oryginalny, więc próba odpalenia odbyła się na oryginalnym ECU.

Poza tym spięte zostało smarowanie i spływ oleju do/z turbo (wymaga jeszcze poprawek) i układ chłodzenia.

Po prowizorycznym spięciu układu paliwowego i odpowietrzeniu listwy wtryskowej odpalił 🙂 Nie chciałem go długo trzymać odpalonego bo nie mam jeszcze podpiętych wskaźników AFR i EGT ale turbo coś tam dmucha, olejem nie pluje więc jest nadzieja że będzie OK. Mam już też intercooler z fiata fiorino (jest niski a długi więc będzie schowany za przerobioną kosą), ale brakło czasu na montaż.

Tymczasem kilka zdjęć:

 

Silnik wrócił na swoje miejsce

Po przeróbkach w bloku i w głowicy silnik został ponownie zamocowany na swoim miejscu. Dodatkowo wymienione zostały 2 poduszki na pochodzące ze Skody (śruba M10 zamiast M8 oraz z jednej strony szpilka, z drugiej otwór na śrubę) – mam nadzieję że nie okażą się „za miękkie”. Poza tym pod maskę wleciał nowy resor, na półosie nowe osłony przegubów.

Przeprowadzona została także próba wydajności wtryskiwaczy – z racji braku danych katalogowych dla tych wtrysków (albo ja nie potrafię znaleźć), wydajność została wyznaczona empirycznie dla wszystkich 3 wtryskiwaczy. Wyszło około 210cm3/min, monowtrysk miał 625cm3/min, więc zakładam że uda się co najmniej odpalić na seryjnym ECU (a już rozglądamy się za Ecumaster DET 3).

Kilka zdjęć:

Przygotowanie głowicy pod wielopunktowy wtrysk paliwa

W weekend silnik i całe zawieszenie przednie (będą inne wahacze i resor) zostały wyjęte z auta. Zawieszenie czeka na swoją kolej a na razie w bloku silnika został nawiercony otwór pod spływ oleju z turbo a w głowicy zostały nawiercone otwory (w przewidzianych do tego miejscach) pod wtryskiwacze paliwa oraz mocowanie listwy. Listwa z Suzuki Alto po minimalnych przeróbkach (przesunięcie mocować) pasuje idealnie. Dodatkowo z przepustnicy usunięty został monowtrysk (kolektor dolotowy na razie zostaje ten co jest, ale nie wiem czy docelowo nie trzeba będzie zrobić od zera). Z racji zamocowania listwy przeróbki wymagało również mocowanie linki gazu, ale nie był to wielki problem.

Kilka zdjęć jak to wygląda:

Etap 2: początek

Skoro papiery mamy już ogarnięte i idzie zima, można wziąć się za kolejne planowane od dawna prace.

Na początek silnik, w planach jest konwersja z monowtrysku na wtrysk wielopunktowy oraz montaż turbosprężarki w celu delikatnego podniesienia mocy/momentu silnika (plus to co wyjdzie po drodze, czyli możliwe że skrzynia, sprzęgło, inne tłoki, korbowody ze Swifta GTI, itp.). W tym momencie mamy już dopasowaną listwę wtryskową z Suzuki Alto (pasuje pod oryginalny odlew, trzeba tylko nawiercić głowicę), turbosprężarkę Garrett GT15 z Opla. W tym momencie wykonany został już kolektor wydechowy (a bardziej jego prototyp) z mocowaniem turbiny oraz początek downpipe. Zostało jeszcze ogarnąć do końca wydech, podłączyć smarowanie turbiny oraz zrobić dolot. Całość planuję stroić na ECU Master DET 3 w trybie Fuel Implant. Wszystkie przeróbki są robione tak, aby w razie gdyby jednak coś nie zadziałało jak planuje dało się w miarę łatwo wrócić do oryginału.

Kilka zdjęć:

Mamy to :)

Po trzech miesiącach walki z machiną urzędniczą, w końcu się udało:

W piątek odebrałem dowód rejestracyjny zawierające rzeczywiste dane dotyczące silnika (pojemność, moc) oraz masy własnej 🙂

Ale po kolei: na początku udałem się na poszukiwania diagnosty który podejmie się przeprowadzenia takiego badania. W większości przypadków spotykałem się z odmową, nawet bez obejrzenia pojazdu: nie bo nie, nie bo za duży silnik, nie bo kierownik zabronił, itp. W końcu udało się znaleźć diagnostę który powiedział że musi obejrzeć i wtedy zadecyduje co dalej. Po wstępnych oględzinach, diagnosta poprosił o opinie rzeczoznawcy (chodziło głównie o potwierdzenie dostosowania hamulców oraz stwierdzenie masy własnej pojazdu).

Rzeczoznawca dokładnie obejrzał wprowadzone zmiany, oraz sporządził dokumentację fotograficzną, następnie udaliśmy się na inną stację diagnostyczną, na której wykonany został test skuteczności hamulców (wraz z wydrukiem wartości sił hamowania dla poszczególnych kół) oraz jeszcze raz obejrzał i sfotografował przeróbki od spodu. Kolejnym etapem była legalizowana waga, na której odbyło się ważenie pojazdu (również z wydrukiem). Poza przeróbką silnika oraz hamulców, zostały opisane też inne zmiany jak przeniesienie baku i akumulatora to bagażnika, itp. Tydzień później, jeszcze po kilkukrotnej rozmowie z rzeczoznawcą dostałem wymarzoną opinię techniczną (niestety nie mam zdjęć), w której dokładnie opisane zostały wszystkie zmiany, wyniki testów hamulców, ważenia oraz wynik próby drogowej. Samochód i jego parametry trakcyjne porównany został też to trabanta z silnikiem 1.1 z VW POLO.

Kolejna wizyta na stacji diagnostycznej była już tylko formalnością 🙂 Diagnosta ponownie sprawdził auto (standardowe okresowe badanie techniczne), zrobił zdjęcia do badania po zmianach konstrukcyjnych, jeszcze raz wszystko obejrzał i wystawił zaświadczenie o wykonanych zmianach (do swojego badania załączył opinię rzeczoznawcy).

Z dokumentami ze stacji diagnostycznej udałem się do wydziału komunikacji, gdzie na początku została w dowód wbita adnotacja, że zgłoszono zmiany a po tygodniu odebrałem nowy dowód z nowymi danymi 🙂

W CEPIKu też już jest ładnie:

Także jeszcze się da zalegalizować SWAPa, pytanie tylko jak długo…